Szorstki dotyk mówi dużo. Jak pomoże Ci czekolada


Hawaje. Czwarta godzina masowania czekolady. Chce mi się totalnie wymiotować, mój błędnik oszalał! Pewnie zastanawiacie się dlaczego. Ano tak się robiło groszki #Jammers. Posłuchajcie.

Właśnie mijał dzień w pracy. Podchodzi do mnie Bruno: – hej, słuchaj mamy dzisiaj do zrobienia Jammersy. -Żartujesz sobie? -Nie, właśnie się skończyły nasze firmowe groszki. Wydaję mi się, że będzie najlepiej jak zaczniemy o północy. Powinniśmy skończyć nad ranem. Trochę później niż zwykle, a to dlatego, że będzie to twój pierwszy raz. Nie zapomnij ciepłego ubrania i mp3. Ooo shit!!

koniec pracy

Pomyślałem sobie, kurde ileż można robić groszki. Ale nic, później było jeszcze lepiej. W międzyczasie pojechaliśmy z kumplem do Costco (coś jak nasze Makro), zrobiłem konkretne zakupy- piwo przydało się później.

Siedzę przed moją przyczepą. Dzwoni telefon. Odbieram: -Dawaj na górę, zaczynamy! Wsiadłem na mojego pancernego gatora (samochodzik do jazdy w terenie) i pomknąłem w górę plantacji zamiatając za sobą tony kurzu.

Radek się obudził

Ciężka praca w Jammers roomie

Co to w ogóle Jammers room? Pomieszczenie z intensywnym, wydajnym chłodzeniem. Do tego 2 mieszalniki ala betoniarki do zaprawy, dwa zbiorniki do rozpuszczania czekolady, rury z zimnym powietrzem wchodzące do mieszalników. Czekolada, ziarna kawy i mamy zestaw do produkcji wybornych słodyczy. Pierwszy raz miałem styczność z taką ilością czekolady. Na raz roztopiliśmy po 100 kilogramów białej i czarnej przyjemności. Wielkie tabliczki po 5 kilogramów łamaliśmy, kruszyliśmy, aż w końcu uzyskaliśmy jedwabisty płyn, który częściowo też pokrył ściany przy rozpuszczaniu.

Do roboty!

Otworzyliśmy po piwku, odważyliśmy po 2,5 kilograma ziaren kawy i robota ruszyła. Bruno zerknął na mnie i rzucił ostrzegawczo: -Uważaj, włączam chłodzenie. Nacisnął ON na panelu i się zaczęło. Momentalnie zawiało zimnym powietrzem prosto z Antarktydy! W 5 minut zniżyliśmy temperaturę z 30 do 16 st.°. Następnie zawyły „betoniarki”! Wsypaliśmy kawę i zaczęliśmy dodawać rozpuszczoną czekoladę. Co w tym ciężkiego? Po pierwsze nietypowa pozycja ciała. Głowę trzeba było trzymać w obracającej się betoniarce;)- efekt jak na dobrej karuzeli. Poza tym czekoladę trzeba było rozprowadzać bezustannie dłonią po ziarnach, czyli molestowaliśmy kawę. Bez pocierania ziarna się sklejały i kilka godzin na marne. Najważniejszy był początek by otoczyć ziarna szybko stygnącą czekoladą tak żeby powstały małe toczące się kulki. Później te kulki wraz z dodawaniem czekolady rosły i rosły, aż uzyskiwały średnicę około 2-3 cm. Nie ma lepszego ćwiczenia na ręce!! Kilka godzin ciągłego masowania. I właśnie po kilku godzinach, kiedy na dobre doczyściliśmy ręce i siebie z czekolady, zauważyłem, że moje dłonie jeszcze nigdy nie były tak..tak..gładkie, nawilżone jakby dłonie anioła. Poniżej zbadałem jaki ma czekolada wpływ na skórę. Ciekawe.

Czekolada i jej wpływ na skórę

Słyszymy o masażach z użyciem czekolady. Ależ po co smarować całe ciało! Na co dzień nie ocieramy się gołymi tyłkami o siebie. Natomiast często podajemy dłoń na powitanie, pożegnanie, dlatego też uważam, że czekolada na palcach jest bardziej uzasadnionym rozwiązaniem.

Co jest w tej czekoladzie?? Przede wszystkim miazga kakaowa, która odżywia skórę, nawilża, poprawia jej koloryt. Duża zawartość antyoksydantów włożona wraz z wcieraniem czekolady w skórę powoduje spowolnienie starzenia. To, że ujędrnia i modeluje sylwetkę -buahaha- lub redukuje cellulit to konkretna bajka. Bieeeegać!! Chociaż jak tak spojrzę na dłonie;D Pięęękne, heh.


Podsumowując, czekoladowy wcieraniec z pewnością wpłynie na gładkość skóry, a ta z pewnością podpowie drugiej osobie kim jesteś. Jesteś dziewczyną i wyciągasz szorstką rękę, hmm… pomyślę sobie, że pewnie pracowita, ale nie za ambitna (mogę się mylić), szorstka, niezadbana dłoń to też pewnie niezadbane ciało.. Jak by nie było zadbana dłoń to z pewnością atut w relacjach międzyludzkich, chociaż i tak serce w tym wszystkim jest najważniejsze.

Pasuję tutaj linijka kończąca:

Czekolada to kilka złotych, roztop ją, połóż dłonie z jednej, drugiej strony i poczekaj. Na koniec zetrzyj czekoladę jakbyś myła dłonie, resztę daj do wylizania chłopakowi. Rezultat będzie znacznie lepszy od tych tanich kremów.


Zdjęcia ze slajdera: terazkobieta.plwww.winiary.pl,blog-czekoladowy.blogspot.com

Co sądzicie o takim „kremie”?? Ktoś kiedyś próbował?