Rok temu w marcu nie byłem tak mądry jak jestem dzisiaj. To była szybka decyzja. Dostałem telefon z ofertą pracy w ogrodnictwie pod Londynem i zdecydowałem, że lecę pomimo mieszkania na tamtą chwilę w Warszawie. Opuściłem wynajmowany pokój i pojechałem do domu pożegnać się. To były szybkie 2 dni, które przeznaczyłem na pakowanie się, znalezienie czegokolwiek do zakwaterowania oraz poszukiwanie chociaż podstawowych informacji na temat warunków pracy, życia. Poleciałem w ciemno.

Tak to właśnie było. Duża doza niepewności co będzie, ale też dreszczyk podekscytowania z racji, że lubie przygody oraz zmiany i związane z tym przeżycia, naukę. Trafiłem do firmy ogrodniczej Newstead Garden Management (ogłoszenie z Gumtree.com) gdzie pracę zaczynałem na budowie, z racji, że sezon ogrodniczy rusza na przełomie kwietnia. Kiedy wylądowałem w Anglii bodajże 12 marca świeciło piękne słoneczko i powiewał czarujący wiatr. Miałem dotrzeć z lotniska Gatwick do stacji kolejowej Purley. Dotarłem. Odebrał mnie szef, całkiem wyluzowany, w podeszłym wieku człowiek z którym niezwłocznie ruszyłem na budowę, gdzie mieliśmy zaaranżować przez kolejnych kilka miesięcy spory ogródek. Na miejscu okazało się, że większość pracowników to Węgrzy, ale też Grek, Czesi, całkiem dobrzy ludzie. Przywitałem się ze wszystkimi i prawie byłem po pierwszym dniu. Szef zawiózł mnie do znajomej, która miała mi pomóc w zakwaterowaniu. Już prawie było z górki. Dotarłem na miejsce zbyt wcześnie w związku z tym nie czekając na znajomą odpaliłem mojego nowego smartfona, stuknąłem na navigation i już kierowałem się na pierwsze wyznaczone angielskie śniadanie. Jak tam było pięknie i kolorowo. Mijałem ludzi białych, czarnych, żółtych, wiele nacji!! Lubię to! Każda nacja i kultura ma coś w sobie, co można zaadaptowac na własny użytek. W międzyczasie pytałem okolicznych, gdzie tu można wynając pokój, ale nic z tego nie wyszło. Znalazłem poleconą mi kawiarnio-restaurację w stylu: „a dla ciebie co??!… Gotowe. Masz.” Heh. Jajo i boczek z fasolką nawet smakowały, do tego powiedzmy dobra kawa i trochę internetu i mogłem maszerować spowrotem do znajomej. Okazało się, że pokój się znalazł. Po kilku godzinach jechałem już na miejsce z bratem znajomej, który zaczął odpowiadać na moje pytania: -„jakie sa tu stawki skoro moja jest za niska?” -„Stary za 6,5 funta nawet nie wychodziłbym z domu”. Troche się przygnębiłem zwłaszcza, że nie posiadałem zbyt dużo gotówki ze sobą, a perspektywa niskich zarobków na początek oznaczała zadłużenie. I tak było.

Pierwsze mieszkanie

Zanim wylecisz do Anglii

Koszt 400f/mc

WP_20150310_19_46_23_Pro

Lokalizacja okazała się świetna i nie. Mieszkanie tuż przy torach po których jeden za drugim jeździły tramwaje, co też odczuwalne było jako drgania całego domu. Pokój duży, własny, zamknięty. Po szybkim rozpakowaniu znalazłem na mapie miejsce zbiórki na następny, pierwszy dzień pracy. Ok. Teraz skąd odjeżdza mój autobus czy pociąg i oby bezpośrednio. Bingo! Po zapytaniu współlokatorów z piwkiem okazało się, że przystanek jest 50 metrów od mieszkania. Luuuuz! Mogłem odetchnąć i zaznajomić się z towarzystwem podczas zajmowania przestrzeni w kuchni. Towarzystwo budowlano- spawalnicze. Młode chłopaki w dość nieogarniętym stanie. Dało się to zauważyć patrząc na chłopaków, ale też i pod łóżka spod których wysypywały się puste puszki po piwie. Zapytałem: -Ile takich puszeczek chłopaki pukniecie przez wieczór? Z uśmiechem na twarzy padła odpowiedź: – A no czasami jak nie ma co robić to i zgrzewke się wypije. To już później wiedziałem dlaczego człopaki cały czas jadą na debecie.

Pierwsze mieszkanie okazało się nie najgorsze, a najlepsze w tym wszystkim było, że nie płaciłem depozytu, dzięki czemu po 2 tygodniach przeniosłem się do drugiego, dość tropikalnego miejsca. Znaczna odległość od miejsca pracy zmusiła mnie do przeprowadzki tam, gdzie właściwie pracowałem. Koszt mieszkania wynosił 400funtów/miesiąc. W drugim mieszkaniu nie dość, że płaciłem poniżej 300 funtów to jeszcze oszczędzałem na transporcie miejskim, ale….

Drugie mieszkanie…

WP_20150522_17_29_21_Pro WP_20150315_19_18_56_Pro

No właśnie to ale dość często pojawia się przy wynajmowanych pokojach w Anglii i tego musisz być świadomy. Jak z czystością jest ok to ludzie są nie do wytrzymania, jak ludzie spoko to grzyb na ścianie. Jednym słowem w kilka miesięcy odwiedziłem 5 mieszkań. Możesz znaleźć lokum za rozsądne pieniądze (400-500funtów/mc) ale wymaga to czasu i długich poszukiwań. Łatwiej jest pojechać z kimś i wynając dwójkę, gdzie koszt rozkłada sie na dwie osoby i wtedy płacimy 250-300 funtów na osobę. Z jedynkami jest gorzej, bo jeśli chcesz płacić mniej to mieszkasz w box room za 300f i jest to kicha. Lepiej w dwójkę! 

Jeśli chodzi o właścicieli mieszkań to przestrzegam przed samotnymi matkami z dziećmi. Trafiłem na miłą Panią na czas oglądania pokoju i ok, niech Ci będzie, wprowadzam się, bo byłem zmęczony poprzednim mieszkaniem. Po kilku dniach dało się wyczuć, że atmosfera zaczyna się zmieniać i ta miła Pani staję się rasową s… Dlaczego nie posłuchałem intuicji i nie wziąłem pod uwagę tego wyrazu twarzy niczym ofiara wojny. Tak też było. Pani w separacji z dwójeczką diabełków po dużych przejściach. Uważajcie na samotne matki!!

Moje drugie mieszkanie lokalizacyjnie było świetnie, jednak życie z właścicielami dość specyficznymi (cyganie) było męczące na dłuższą metę. Jeśli chodzi o samą grupę etniczną Cyganów to pewnie jak z polakami są gorsi i lepsi. Ja trafiłem na dobrych ludzi, aczkolwiek nie każdy mógł zdobyć ich zaufanie. Kiedy to już się stanie traktują jak członka rodziny. Kiedy ich nie było w mieszkaniu, chałupa była moja. Ludzie Ci zazwyczaj żyją na koszt państwa, jednak Ci którzy mogą pracować, chętnie zajmują się handlem, drobnym biznesem, ale też pewnie kradzieżami itp. Nie wnikam. W mieszkaniu nigdy nic mi nie zginęło, a drzwi nigdy nie zamykałem. Dla mnie są to trzymający się razem ludzie, ceniący więzi rodzinne, pogodni, ale też mądrzy na swój sposób. Dużo z nich nie potrafi pisać i czytać jednak jeśli chodzi o samo życie- są mądrzy;) Acha, jeśli ktoś lubi czystość i porządek to może być problem.

Podsumowując pierwszą część: Zanim wylecisz do Anglii

  1. Jeśli jedziesz do Anglii pracować potrzebujesz na początek spokojnie tysiąc funtów,
  2. Przejrzyj przed wylotem ogłoszenia pokoi do wynajęcia na Londynek.net lub gumtree.com,
  3. Bądź przygotowany do częstych przeprowadzek,
  4. Nie pozostawaj zbyt długo w pracy, gdzie Twoje usługi nie są zbyt dobrze wynagradzane (minimum to 9f/h, a dobre stawki zaczynają się od 20f/h),
  5. Jeśli znasz dobrze fach w kórym się obracasz oraz władasz angielskim na wystarczającym poziomie, nie zwlekaj i zakładaj własną działalność. W kolejnych postach opiszę jak zarejestrować firmę, uzyskać numer UTR do rozliczenia podatku oraz National Insurance Number i konto bankowe. Czyli wszystkie obowiązkowe formalności,
  6. Obierz plan działania i brnij do przodu. Studiuj, jeśli to konieczne, ucz się języka i próbuj stać się niezastąpionym w tym, co robisz.