Rowerami w Bieszczadach

Jestem już w UK i dopiero teraz mam chwilę na ogarnięcie materiału z wyjazdu w góry. Jako pierwsza będzie galeria z krótkimi podpisami zdjęć, a za dwa momenty kolejno wrzucę rady i wrażenia po wyjeździe z Roztocza w Bieszczadzkie pagórki. Było super! Pot, dużo kilometrów, podjazdy, wino, kłótnia i ciche godziny aż dojechaliśmy ostatniego dnia do miejsca skąd wyruszyliśmy i podaliśmy sobie dłonie za kolejny wyjazd. 

Pełnych 6 dni w 30 stopniowym upale na rowerze przez 600 kilometrów z Roztocza w kierunku Ustrzyk Dolnych i spowrotem. Namioty i pieczona szynka nad ogniskiem, kąpiele w Sanie, Wieprzu oraz Tanwii, noclegi jak zwykle u pomocnych, życzliwych ludzi. Koniec dobiegł bardzo szybko, ale w planach już kolejny wyjazd.

Tymczasem dziele się tym, co dzieje się na takich wyjazdach.

 

Niebawem zacznę pisac na temat ogrodów. Zrobię kilka szkiców zagospodarowania pewnych kawałków terenu. Myślę, że się spodoba. Ogrody i ich tworzenie to sztuka dla osób z duża wyobraźnią i kreatywnością. To pierwsze ponoć posiadam. A drugie to kwestia okiełznania umysłu.

Podsumowując wyjazd w Bieszczady, z pewnością to było to na co czekałem przez długi czas. Duży wysiłek, czyste powietrze, piękne krajobrazy i nocleg w namiocie. Nie moge się doczekać na kolejny wyjazd. Myślę, że już wkrótce, zaraz po wyjeździe w tropiki.