Jesień w ogrodzie. #1 Nasadzenia cebul

Kiedy chłodem powiewa i liście zaczynają spadać z drzew to znak, że czas na sadzenie czegoś, co będzie idealnie pasowało do ubogiego w kolory po zimie ogrodu. Cebule to pędy podziemne o funkcji blablabla… Dostaję sms-a od szefa o treści: Radek! w czwartek odbierzesz cebule z biura i pare innych rzeczy. Voila!! Czwartek po zakończonej pielęgnacji pięknego ogrodu Amberwood tuż przy polu golfowym, jedziemy do biura wypełnionym po brzegi kompostem LDV. Dojechaliśmy na miejsce parkingowe i juz widzę w bocznym lusterku Ticket inspectora, czającego się jak pies na kota. Matt został przy wozie, a ja otwieram najbrudniejszy office pod Londynem. Księgowa pokazuje mi, co jest do zabrania. Mówię, że nie biore wszystkiego, bo po prostu tego nie zmieścimy. Zakłopotana wysyła sms do szefa i za chwile jest odpowiedz, którą subwokalizuję nosowym głosem samego szefa: „niech Radek weźmie cebule, które są priorytetem i jesienny nawóz do trawników. Reszte odbierze za tydzień.” Oookeeeej!

Oprócz rzeczy niezbędnych w ogrodach, dostaję kieszonkowe 70 funtów na paliwo i kawę i zawijam się zanim dostaniemy mandat za parkowanie bez biletu (80 funtów!).

Wsiadam do zapchanego auta i nie moge nawet zobaczyć Matta na sasiednim siedzeniu. Mówie do niego: „ej no, tak nie może być!” Upchałem, co mogłem do ciasnego tyłu auta i wkońcu ruszyliśmy pozbyć się kompostu, wszystkiego, co zostało nagromadzone przez tydzień pracy w ogrodach.

Piątek (godz. 06.00)

Zaczynam dzień gorącą, mocną kawą i musli z owocami z serkiem mascarpone.

Do pracy wyjeżdzam o godz. 6.50 by o godz. 7.45 odebrać kumpla z metra Southfields i zacząć nasz dzienny plan.

W pracy

Pierwszy klient, pierwsze cebule do posadzenia. Co potrzebujemy??  Małą łopatkę podobną do saperki, ale oczywiście jej nie widzę w wanie. Biorę szpadel i łopatke do odcinania obrzeży trawnika. Łopatka jest zwana „half-moon” od kształtu szpadla. Pierwszy ogród nie wydaje się być duży, a my z Matt-em mamy całą reklamówke do wysadzenia w jedną godzinę. Biorę zatem szpadel, dzielę paczki na nas obu, rozkładam, gdzie co będzie posadzone według wymagań roślin i biorę się za kopanie odpowiednich otworów. Według instrukcji kopiemy otwór o głębokości odpowiadającej dwukrotnej długości cebuli. Nie mierząc moich otworów do centymetra, wysypuje kilkadziesiąt cebul, rozkładam w odstępach i przykrywam ziemią. Przyznam, że ziemia była dość oporna w odwracaniu głównie w miejscach nasłonecznionych. Używanie szpadelka przy takiej ziemi- bez sensu!

Posadziwszy swoją partię, idę wesprzeć kolegę w działaniach i to co widzę rozśmiesza mnie ogromnie. Bliski krewny kangura wykopuje dziurki jak kot tuż przed załatwieniem swoich potrzeb, układa precyzyjnie cebulkę na boku i nakłada na nią garść ziemi. Myślałem, że to już koniec, ale nie. Wstaję i te kilkadziesiąt cebul solidnie przydeptuje kamuflując kopczyki. Położyłem rękę na twarzy. Ok. Może nie wiedział dokładnie, co i jak pomimo instrukcji od szefa. Wyjaśniłem, pokazałem i dalej to samo. W takiej sytuacji pracować się odechciewa.

Po kilku torbach posadzonych cebul kończymy dzień pracy. Czeka mnie jeszcze sporo stania w korkach zanim dotrę do siebie. W mieszkaniu dostaję sms-a od kierownika:-Radek masz może łopatki do sadzenia tych cebul? – Mam szpadel. – Musisz to sadzić łopatką! – Ok.

Trzeba być durniem, by twierdzić, że można posadzić kilkaset cebul różnej wielkości w ziemi tak zbitej, że ciężko szpadlem przebić w czasie poniżej jednej godziny. Ok, wróć. Można to zrobić. Minimalny dołek, cebula, ziemia i dociśnięcie butem. Takie ogrodnictwo mam gdzieś!!

Poniżej rzetelna instrukcja jak to powinno wyglądać.

Tutaj widzę, że Pani sadzi łopatką, ale w jakimś piachu.

Ten sposób najefektywniejszy i najskuteczniejszy. Przekopanie ziemi, spulchnienie, gwaratuje, że cebule wyjdą na powierzchnie.

W kolejnym artykule zaprezentuje ogród kuchenny do uprawy ziół, warzyw i owoców do spożytkowania w naszej kuchni.

Jak u Was z sadzeniem cebul kwiatowych? Zauważyłem, że tutaj w UK jesień w ogrodzie to głównie usuwanie liści i nasadzenia cebul w pokaźnej ilości.