Barcelona była super, lecę na Majorkę. Bilet z Girony do Palmy był śmiesznie tani(8 euro). Podróż na pokładzie linii Ryanair upłynęła w błogim śnie. Cały rząd siedzeń do mojej dyspozycji. Zresztą każdypasażer mógł się pochwalić wystarczającą powierzchnią dla siebie. Na pokładzie leciało kilka osób, włącznie z jedną mocno walczącą z zatruciem w toalecie. Nie wiem jak im się opłacały te przeloty.

Na lotnisku szybkie rozeznanie w mapach, po czym decyzja o przejeździe do S’Arenal. 20 min i jestem na miejscu. Cisza, Spokój! Wszystko pozamykane. Patrzę na zegarek, a tu godzina 7 rano. Idę na plażę, siadam, i wpatruję się w wodę kończąc niedojedzoną bagietkę. Minęła godzina. Idę na śniadanie. W pobliskiej kawiarni zjadam słodki zestaw, zamawiam podwójne doppio i zaczynam konwersacje z siedzącą obok mnie małolatą. Rozmowa na temat, gdzie można bezpiecznie rozbić namiot- nie bez powodu. Maszerując wcześniej blokowiskami dostrzegam całą masę podejrzanych typów z którymi nie chciałem mieć nic do czynienia. Rozmowa kończy się wraz z wypitą filiżanka kawy. Idę dalej…

Wstępuję do marketu na zakupy i wracam nad plażę. Leże, popijam czerwone wino coraz to przegryzając pistacje. Dużo tu emerytów!- myślę sobie. To nie ma lepszych miejsc na odpoczynek? Po języku zorientowałem się, że większość to byli Niemcy i Hiszpanie.100_325111100_3260

Po obiedzie zaczynam rozglądać się za odpowiednim miejscem na rozbicie mojego szałasu i pojawia się problem- wszystkie okoliczne krzaki są cholera pozajmowane przez bezdomnych i nie wiadomo kogo. Szukam, patrzę, aż wreszcie!!.. Wchodząc.. w krzaki znajduję odpowiedni punkt. Miejsce z pięknym widokiem na plaże oraz stosunkowo bezpieczne- blisko zabudowań.

100_3256 100_3257

Po gwieździstej nocy nadchodzi ranek. Pora na zakupy! Idę do pobliskiego el tienda i zamawiam kilka plasterków tutejszego salcesonu (salsichon). – Buenos Dias!- Buenos Dias. – Puedo comprar quatro rodajas de salceson? – Si, por supuesto! – Bellamente! Wychodzę z salcesonem, długa bagietką i sokiem pomarańczowym. Pyszne śniadanie. Idę na dół nad plaże wypić kawę i spadam do Palmy.

100_3254

100_3252100_3258100_3261

Przejazd do Palma de Mallorca

Wsiadam do autobusu, zajmuję miejsce, podjeżdżamy do kolejnego przystanku i wsiada niewiasta w wieku 30 kilku lat. Piękna istota. Siada obok mnie i od razu wyczuwam, że dziewczyna ceni naturę. Nie wiem czy biegała wcześniej, ale czuję intensywny zapach potu. To nic! Jej uroda bliska na skali 10. Bujne, kręcone czarne włosy, wiją się na piersiach jak rogi impali. Zwieszają nad jędrnymi, wygolonymi nogami i kroczem osłoniętym warstwą przetartego jeansu. Myślę: – co za baran, że nie uczył się hiszpańskiego wcześniej. Jej usta nabrzmiałe niczym sutki podczas pieszczot, mruga, przysłaniając co chwilę pięknie podkreślone kredką czarne oczy. Natura tańczy i śpiewa! Wysiadam w końcu, bo robi się zdecydowanie za ciasno..

Wysiadam, gdzieś w pobliżu Plaza Mayor i idę przed siebie.

100_3262

100_3263

Po jakimś czasie zaczynają się moje ulubione wąskie uliczki.100_3266

Zmierzam w kierunku katedry La Seu. Ten gościu po prawej wyglądał jak mafiozo. Spoko gość.100_3269100_3271

100_3272

I jestem na miejscu. Katedra jest potężna. Nie mogę uchwycić całości w kadrze. 100_3274100_3275

Zerkam na ciekawy „daszek” i z daleka namierzam zamek Bellver. To będzie następny punkt, który odwiedzę.100_3278

 

Idąc wzdłuż wybrzeża wchodzę na mały placyk i wsłuchuje się na dobre.

Kolejny artysta.

Zgłodniałem.paella ala Majorka

Robi się późno, trzeba szukać miejscówki. Idę w stronę zamku. Krzaki, szpital- nieciekawe miejsce. Po jakimś czasie robi się ciemno. Przeczesuję ponownie teren w poszukiwaniu moich 2m². Znalazłem! Tylko jak tu przytroczyć namiot jak to skała? Szukam większych kamieni i ostatecznie namiot stoi jak..żagiel. Wskakuje do mojej trumienki i nasłuchuje imprezy i pijane towarzystwo wrzeszczące dookoła. Przysnąłem, a tu naglę sruuu! Burza, wiatr i potężny deszcz. Tropik ugina się do tego stopnia, że dotyka bezpośrednio do rozgrzanego ciała. Niech już będzie ranek!!

Po kilku godzinach walki z żywiołem pojawiają się pierwsze promienie słońca. Wychodzę z dziury i patrzę na coś niesamowitego. Twarz się sama śmieje. Siadam na pniaku i medytuję.100_3293

 

Po ciężkiej nocy, ranek był wynagrodzeniem. Idę na kawę. W drodze do kawiarni robię zdjęcie miejsca noclegu.Majorka i zamek Bellver100_3296

 

I tak minęły prawie 3 dni. Odjazd na lotnisko, gdzie czeka na mnie piękny zachód słońca.100_3304

Podsumowując spędzone dni na Majorce proponuję lecieć grupką osób i wypożyczyć auto. W kilka dni pięknie objedziecie całą wyspę, gdzie czekają na was super plaże, zatoczki. S’Arenal to szambo i nigdy więcej tam nie stanę nogą. Palma lepiej, ale to jeden dzień. Co najciekawsze znajduję się w górach Serra de Tramuntana. Niestety, jeszcze nie byłem. Czekam na wasze relacje!

W kolejnym poście wrócimy z Alicante do deszczowego Wrocławia.