Drony. Innowacja czy głupota w ogrodnictwie


Czytając różne artykuły na temat ogrodnictwa natknąłem się na tytuł: „Drone company CEO envisions the future farm”. No właśnie, jak będzie wyglądała farma lub gospodarstwo ogrodnicze w przyszłości? Czy drony będą stanowiły konkurencję dla oka i ręki człowieka?

Eric Mortenson oraz Stephen Burtt, współzałożyciel firmy Aerial Technology International, wierzą, że drony są naturalną potrzebą ówczesnego ogrodnictwa. Ja uważam, że jeśli pojawią się w większej ilości to są potrzebne jak smark na mankiecie. Wiadomo, człowiek wszędzie nie wejdzie- maszynę trzeba wysłać.

Stephen Burtt twierdzi, że zobaczył przyszłość- miał widzenie. Co dokładnie zobaczył? Roboty jak w StarTreku. Urządzenia zajmują się porządkami, dostarczaniem przesyłek itp. No ok, ale to, że ich obecność jest niezauważalna to przegięcie. Ja rozumiem, że społeczeństwo mamy jakie mamy. Nawet jakby ufo przeleciało to większość bałaby się zareagować. Jaki jest sens budowy robotów? Taniej będzie wyprać jeszcze bardziej umysły nieszczęsnej ludności.

Kontynuując, przedsiębiorca opisuję jak mogłyby wyglądać amerykańskie farmy, gdzie wykorzystywałoby się inteligentne drony. Dzień wcześniej zaprogramowane drony z rana same wylatywałyby do pracy: używając sensorów i kamer wyszukiwałyby chorób i szkodników na roślinach, przeprowadzałyby inwentaryzację, sprawdzały linie nawadniające, gromadziły informację o plonie oraz ustalały termin zbiorów.

Generalnie wszystko, co może zrobić jedna znająca się na rzeczy osoba.

Po wykonanych czynnościach drony wracałyby do swojej stacji dokującej, gdzie wraz z ładowaniem baterii „zrzucałyby” wszystkie zgromadzone informację na dysk producenta, a nawet mogłyby przesyłać informację do innych urządzeń, które same wyjeżdżałyby w pole pryskać, podlewać, zbierać plon czy uprawiać ziemię. WOow! Ciekawe jak przedstawiałoby się to w rzeczywistości. Zdaje się, że mowa jest o dalekiej przyszłości.

Wiele osób powtarza: cena Panie, cena. Inni kręcą nosem mówiąc, że nie bardzo to widzą, zwłaszcza użyteczność i wszechstronność dronów.  Pomimo tych narzekań wiele firm start-upów (Insit Inc.) z dziedziny robotyki prężnie pracuję nad udoskonalaniem maszyn oraz tworzeniem prawa przy współpracy z Federalną Administracją Lotnictwa (Federal Aviation Administration) dla komercyjnego użycia dronów.

Mówi się o miliardach wpływów oraz nowych miejscach pracy. Szczególnie ogrodnictwo będzie kluczowe dla zastosowania dronów. Producenci szukają danych, które oczywiście mogłyby dostarczyć zaprogramowane drony. Oszczędność czasu i pieniędzy. Pieniędzy? Jeden dron to wydatek rzędu kilku tysięcy dolarów.

Wiele osób z branży ogrodnictwa wykazuję zainteresowanie oraz chęć wypróbowania możliwości robotów. Większość zapytań pochodzi od producentów winnic. Jednak próby muszą poczekać na zgodę FAA. W międzyczasie pojawiają się pytania o bezpieczeństwo danych zbieranych przez drony. Nie da się ukryć, że każdy producent stara się zachować jakiekolwiek dane dla siebie, stąd też obawy przed niekontrolowanym wyciekiem informacji.

Brzmi to ciekawie, aczkolwiek nie chciałbym doczekać czasów kiedy moje dziecko zapyta: -A co to za ptak tato? -Jest to dron córeczko. Taki robot, który lata i gromadzi dane. Czytając to wszystko dochodzę do wniosku, że bliżej tym zabawkom do podglądania sąsiadek z wyższych pięter wieżowców niż do zarządzania gospodarstwem ogrodniczym. Chociaż.

Jak to ujął Warren G. Bennis (doradca J.F. Kennediego):

„Fabryka przyszłości będzie miała tylko dwóch pracowników, człowieka i psa. Człowiek będzie tam po to, by karmić psa. Pies będzie tam po to, by pilnować człowieka, aby ten nie dotykał urządzeń”.

Artykuł w oryginale.


drony

http://antyweb.pl/wp-content/uploads/2013/10/W_Dron_Fot.Marek_Larecki.jpg

Tak to lata:

 

Jakie jest Wasze zdanie na temat użycia dronów w ogrodnictwie?