Dojeżdżamy do Sopotu i bajka nad oceanem Bałtyckim is over


Tak to już jest, że jak coś się zaczyna to też się kończy. Pod spodem kilka fotek z przebiegu trasy Trzęsacz- Sopot. Ten odcinek dał się we znaki przede wszystkim stratą portfela- nie polecam;) Ale pomimo straty nauczyłem się, że w takich sytuacjach zachowujemy spokój i cieszymy się dalszym przebiegiem trasy- portfel się zgubił, nic na to nie poradzisz.

Muszę przyznać, że nie kojarzę niektórych chwil, miejsc patrząc na zdjęcia, dlatego też wrzucę zdjęcia wybrane oraz dopisze, co trzeba.

Nie wiem dlaczego, ale to miejsce mi się podoba- piekarnia na trasie. Kupiliśmy pyszne pączki i babkę- siły było!!-prrrr. Przystanki podczas których czasami  rozmawiamy ze sobą, czasami po prostu wyciszamy się, obserwujemy jak kot łapie mysz, jak staruszka przechodzi przez ulicę. Przystanki są okazją do..to magiczne chwile.

IMG_3153

DSCN1775

DSCN1776

DSCN1777

Nie pamiętam w którym momencie to było, ale jechaliśmy sporo kilometrów po płytach drogowych i prawie zerwałem sakwy tak tłukło. Pamiętam, że trasa przebiegała wzdłuż koszarów. Przejebane. Po wielu kilometrach wyskoczyliśmy na ścieżki leśne-od razu lepiej.

DSCN1778

Czasami wstępowaliśmy nad opustoszałą plażę zmyć z siebie trudy kilkugodzinnego pedałowania. Obraz podpitych osiłków jest bezcenny. Powiedzcie mi jak tam można odpocząć? Przypuśćmy, że średnio zaludnienie wynosi osoba/m2- no chyba, że ktoś uprawia swoje sprawy to wtedy 2 osoby/m2. A parawany to już prawie jak symbol narodowy. Za czasów najazdów zamiast fos inżynierowie powinni byli rozkładać parawany. Czasami wybierałem się pochlapać do morza to wracałem następnego dnia. Plaża jak labirynt.

Bałtyk

Częsty widok na drogach, ale też sygnał żeby spadać na boki. Rozgrzane, spocone ciało kontaktuję się z tonami kurzu spod kół Claasa- to jest frajda. Na pewno motywacja żeby kombajn czy ciągnik nas nie dogonił. A dalej widzicie jeden z pierwszych kombajnów- Vistulę. Produkcja Polska FMŻ im. Marcelego Nowotki „Agromet” w Płocku. Kawał historii.

Kombajn Class

IMG_3268

Statki w Słupsku.

IMG_3282

IMG_3280

Plaża gdzieś za Słupskiem

Muszę przyznać, że zachody słońca nad Bałtykiem są super. Zachód słońca to też czas na dobrze chmielone piwo oraz dojazd do miejsca noclegu i kolejne piwo, rozmowy.

DSCN1746

Tutaj spory odcinek przejechany, przebiegnięty plażą. Tam, gdzie piach jest drobnoziarnisty jest ok, ale miejscami jest ciężko przejechać na cienkich gumach. Dobry trening!

IMG_3316-001

IMG_3290

IMG_3314

To właśnie po tym odcinku odjechaliśmy od wybrzeża na kilkanaście kilometrów w kierunku Główczyc i pożegnałem się z portfelem. Na zdjęciu akcja poszukiwawcza, ale na darmo. Na szczęście portfel w całości zaraz po powrocie do domu przyniósł listonosz. Nie było dodatkowych załatwień z dokumentami przed wylotem do Indonezji.

IMG_3318

W miejscu gdzie się zorientowałem o braku portfela wybuchł pożar. IMG_3317

Od tego miejsca, aż do końca podróży, czyli do Sopotu ani ja ani Łukasz nie robiliśmy więcej zdjęć. Podpinam resztę trasy do Sopotu:

DSCN1779

DSCN1780

DSCN1781

DSCN1782

DSCN1783

Skórzyno- Główczyce. Cholerna droga przez łąki, doły, wyboje, koleiny. Ciężki odcinek.

DSCN1784

DSCN1785

DSCN1786

DSCN1787

DSCN1788

Mijając elektrownie wodną szczytowo pompową w Żarnowcu lecimy pięknym zjazdem długim na 2-3 kilometry. Nie widzieliśmy zbiornika od góry, ale robi wrażenie. Lecimy na Leśniewo leśnymi pięknymi asfaltami.

DSCN1789

Już podczas konsumpcji pizzy przed Puckiem słyszeliśmy, że idzie konkretna burza, ale wciąż byliśmy za daleko od Sopotu żeby szukać noclegu. Zatem ruszyliśmy w delikatny deszczyk przed siebie. Energia poniosła nas aż za Puck i tutaj jak uderzyło to ostatnie kilometry przed naszym zajazdem zrobiliśmy ze średnią 50km/h. Kiedy pioruny strzelają i gnie drzewa dookoła, nie stawajcie na grzyby tylko czym prędzej do sioła.

DSCN1790

DSCN1791

DSCN1792

Dojeżdżamy na czas do Sopotu. Darek z Kasią już czekają z chłodnym trunkiem na 100 metrowej, pięknej Monte Cassino. Przyjemna rozmowa i niestety trzeba było się pożegnać.

DSCN1794

DSCN1755

Podsumowując, to był kawał dobrej podróży. Rowery, my, pogoda i wszystko inne spisało się na piątkę. Przejechaną trasę polecam każdemu. Morski klimat, dużo rozbawionej młodzieży, Portery Bałtyckie, zachody słońca i piękne odcinki rowerowe. Tego wszystkiego doświadczysz, a nawet więcej! Przywieziesz bagaż dobrych wspomnień, które zostaną z Tobą na lata.

Podziękowania dla Luckiego za jaja oraz za chęci do poznawania nieznanego. Jeszcze wiele tras do pokonania;)

Pozdrawiam!

Fot. Łukasz Wasak, Radosław Szpunar.